Stężenie alergizujących pyłków w powietrzu w głównych europejskich miastach rośnie dzięki emisji dwutlenku węgla. Zmierzono poziom pylenia 25 gatunków drzew i roślin. Odkryto, że jeśli chodzi o rośliny alergizujące, był on skorelowany z rosnącą emisją dwutlenku węgla. Wyniki badań zaprezentowano w trakcie dorocznego zjazdu Europejskiej Unii Nauk Geofizycznych (EGU).
Przypuszczano że wyższe temperatury mogą powodować większy poziom pylenia roślin. Gdy porównano jednak poziomy w czasie cieplejszych i chłodniejszych lat, okazało się, że to nie temperatura ma najistotniejszy wpływ.
"Myśleliśmy, że wzrost poziomu pyłków mogą powodować zmiany w użytkowaniu ziemi, ale nie zaobserwowaliśmy tego. Próbowaliśmy połączyć go z temperaturą, ale to niemożliwe. Dlatego jedyne co pozostało, to efekt związany z CO2. Wiemy z wielu eksperymentów, że dwutlenek węgla wzmaga produkcję pyłków" - powiedziała Menzel portalowi BBC News. Nie wszystkie gatunki wykazywały ten sam trend - pylenie niektórych roślin wręcz się zmniejszyło. Ale 60 proc. z nich zwiększyło w ciągu kilku dekad produkcję pyłków, w tym dziewięć gatunków znanych z właściwości alergizujących. Były też różnice między poszczególnymi krajami. Jednym z ciekawych wniosków było to, że stężenie pyłków zwiększyło się wraz z poziomem CO2 w obrębie miast, a nie poza nimi.
Pomijając wpływ CO2, wydłużający się sezon pylenia roślin w Europie związany jest z wprowadzaniem do miast drzew z innych kontynentów. "W tej chwili w Niemczech tylko w listopadzie nie ma problemu z alergizującymi pyłkami, więc alergicy cierpią coraz bardziej" - dodała Menzel.
Zdaniem badaczy, urbaniści powinni w przyszłości staranniej dobierać drzewa, które sadzi się w miastach.
(fot. http://www.sxc.hu/) |