Ochratoksyna A jest najczęściej występującą mykotoksyną w pokarmach na świecie. Człowiek najczęściej narażony jest na kontakt z tą toksyną, zjadając pokarm wyprodukowany z niewłaściwie magazynowanych produktów, takich jak: zboża, wieprzowina, kawa czy winogrona. Ochratoksyna A jest to trucizna produkowana naturalnie przez pewien szczep grzybów, jest szczególnie toksyczna i niebezpieczna dla zdrowia.
Działa rakotwórczo, uszkadza czynność nerek, powoduje wady rozwoju płodu i zaburzenia układu odpornościowego i nerwowego. Raz spożyta z żywnością (np. z kawą), pozostaje w naszym organizmie przez długi czas wyrządzając szkody. Ta niebezpieczna substancja występuje w wielu rodzajach żywności ale zostańmy przy kawie, otóż pewien miesięcznik "Świat Konsumenta" zlecił niezależnemu laboratorium w Niemczech zbadanie ośmiu marek kawy rozpuszczalnej z polskiego rynku. Nie wiemy na ile możemy zaufać rzetelności wykonanych testów, ale wyniki z pewnościa zniechecą was do popularnej "rozpuszczalki". W kawie Astra Classic wykryto 21,8 mg/kg ochratoksyny A, czyli ponad dwa razy więcej niż zezwalają normy. Kawa z taka zawartością trucizny powinna być wycofana z rynku. Druga kawa o podwyższonej zawartości ochratoksyny to Woseba Domowa (8 mg/kg). W Polsce, wg przepisów, dopuszczalna zawartość ochratoksyny A w kawach rozpuszczalnych wynosi 10mg/kg ale np. w Niemczech nie może być jej więcej niż 6mg/kg.
Drogi konsumencie zastanów się więc, jakie produkty wybierasz ze sklepowych półek, może nie warto sięgać po tanie kawy i inne niesprawdzone produkty? Jednak w gruncie rzeczy możemy opierać się tylko na zaufaniu do producentów, gdyż nigdy nie mamy pewności w jakich warunkach magazynowane są surowce do produkcji żywności i czy ilość zawartych w nich zanieczyszczeń mieści się w dopuszczalnych dawkach? Ale dlaczego w ogóle mamy tolerować jakieś "dopuszczalne dawki"? Wnioskuję, że wg polskich przepisów, można systematycznie trochę podtruwać społeczeństwo, ale "trochę bardziej", to już wbrew normom...?
(fot. http://www.sxc.hu/)
|