Wyszukiwarka

Polecamy również

Strona główna Recenzje RTV Telewizor Hannspree SV42LMNB

Znajdziesz tutaj

Grafika

 
Grafika

 
Grafika

 
Grafika

 
Grafika

 

Ostatnio dodane gazetki


odido-logo.jpg
Gazetka: czwartek, 17 maja 2012
więcej...
avon-logo.jpg
Gazetka: poniedziałek, 14 maja 2012
więcej...
stop-and-shop-logo.jpg
Gazetka: środa, 09 maja 2012
więcej...
mixelectronics.jpg
Gazetka: środa, 09 maja 2012
więcej...

Recenzje
Telewizor Hannspree SV42LMNB     Liczba opini: 0        Wynik oceny:
1070
(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)
Telewizor Hannspree SV42LMNB5.00 out of 5 based on 1 voters.
Wpisany przez Łukasz Bernacki   

Hannspree SV42LMNB to kolejna ciekawa propozycja wprost od tajwańskiego producenta, który stawia coraz śmielsze kroki również w naszym kraju. Telewizory tej marki z reguły charakteryzują się stosunkowo niską ceną w porównaniu do konkurentów, która ponadto jest bardzo atrakcyjna w stosunku do oferowanej jakości. I choć nie jest to najwyższa półka telewizorów obecnej generacji, to być może warto zainteresować się omawianym tu modelem, jeśli zależy nam na zmianie odbiornika na przestronny LCD z dobrą jakością wyświetlanego obrazu, a przy tym nie nadszarpujący zbytnio naszej kieszeni.

Hannspree 42

 

Prezentowany tu model (LED) posiada przekątną obrazu 42 cale, umożliwia wyświetlanie obrazu w jakości Full HD, zaś częstotliwość odświeżania wynosi 100 Hz. Biorąc pod uwagę atrakcyjną cenę są to bardzo solidne parametry. Jak zatem przekładają się na praktyczne zastosowanie? Podobnie jak inne telewizory z tej serii, można tu znaleźć dość standardowe ustawienia obrazu z podziałem na kontrast, jasność, nasycenie kolorów, barwy (chłodne, ciepłe i standardowe) czy tryby wyświetlania obrazu (m.in standardowy czy kinowy). Po dłuższych testach można spokojnie napisać, że w swojej kategorii prezentuje się bez większych zarzutów. Kolory są intensywne, czerń i biel wyrazista, choć można mieć tutaj zastrzeżenie do nierównomiernego podświetlenia matrycy po bokach, przez co można miejscami odnieść wrażenie (szczególnie późną porą przy wyłączonym świetle), że kolory są nierównomierne. Na szczęście odpowiednie ustawienie obrazu niweluje ten problem praktycznie do zera.

 

Kolejnym mankamentem jest częstotliwość odświeżania, która nie zawsze wynosi zakładane przez producenta 100 Hz, co widoczne jest zwłaszcza przy dynamicznych scenach. Z drugiej strony, jeśli dotychczas nie posiadaliście podobnego odbiornika, to w praktyce nie zauważycie zbyt wielkich niedociągnięć. Pod względem audiowizualnym nie ma za to najmniejszych potknięć – dźwięk jest czysty oraz odpowiednio stonowany (w poprzednich modelach Hannspree był za cichy).

 

 

Hannspree 42 pilot

 

Jeśli chodzi o pozostałe funkcjonalności, to mamy tutaj absolutny standard – możliwość odtwarzania z USB plików audio (MP3) i video (m.in DiviX), choć wyłącznie w formacie FAT32. Osoby, które nastawiają się na oglądanie filmów z napisami niestety będą zawiedzione, gdyż telewizor takowych nie widzi. Ponadto warto także wspomnieć o dobrej jakości pilocie, który jest lekki, funkcjonalny i wykonany z dobrej jakości plastiku.

 

Biorąc pod uwagę wszystkie składowe, Hannspree SV42LMNB jest odbiornikiem wartym polecenia. Za stosunkowo niską cenę możemy cieszyć się nienaganną jakością obrazu i dźwięku. Model ten można kupić na laptop24h pod adresem http://www.laptop24h.pl/telewizor42hannspreeledsv42lmnbfullhd100hzmpeg43xhdmiusbtv42-p-11933.html w cenie 1889 zł.

 

 


 


Podziel się na facebook    Podziel się na Google+  


 

Czy wiesz, że ... ?

Ekologiczni zjadacze mięsa
Ludzie zjadają i wyrzucają zbyt wiele mięsa. Eksperci sądzą iż ekologiczną porcją mięsa dla jednej osoby jest jeden hamburger plus filet z kurczaka raz na trzy dni.

 

Hodowla zwierząt to emisja 15 proc. globalnej emisji gazów cieplarnianych. Dzięki rezygnacji z jedzenia mięsa mogłoby to ulec zmianie, ale nie wszyscy zjadacze mięsa od razu z niego zrezygnują. Ile zatem należałoby jeść, by nie szkodzić planecie?
Na liście źródeł emisji produkcja mięsa zajmuje dość wysoką pozycję. Aż 80 proc. emisji rolniczej pochodzi z produkcji mięsa i nie planowana jest poprawa, ponieważ w miarę, jak ludzie się bogacą, rośnie zapotrzebowanie na białko.

 

W roku 2007 oszacowano, że przeciętny mieszkaniec ziemi zjada co dnia sto gramów mięsa-  dla porównania jest to mniej więcej waga jednego hamburgera.
Lepiej usytuowani zjadają średnio dziesięć razy więcej niż biedni.

Jeśli realnym stałoby się aby do 2050 roku każdy mieszkaniec Ziemi zjadał co dnia 50 g czerwonego mięsa i 40 g białego, to przy produkcji tego mięsa emisja gazów cieplarnianych wróciłaby do poziomu jak w  roku 2005. Oznacza to tyle że każdy z nas zjada co drugi dzień np. jednego hamburgera i małą kurzą pierś.  Najgorsze są pod tym względem kraje Zachodu, których mieszkańcy, w przeciwieństwie do ludzi z innych kręgów kulturowych, nie tkną mięsa pochodzącego z np. mózgów czy jąder. Amerykanie i Australijczycy wyrzucają nawet połowę produkowanej przez siebie wołowiny.


W przeciągu roku  yrzucamy od 5 do 10 proc. masy wyhodowanych i zabitych do konsumpcji zwierząt. To zaś oznacza, że możemy sobie pozwolić jedynie na 80-85 g czerwonego i białego mięsa, czyli jeden hamburger i jeden filet z kurczaka co trzy dni.  Jest to górny limit "ekologicznego" spożycia zwierzęcego białka. Z czasem ta przysłowiowa porcja może zmniejszyć się jeszcze bardziej, jeśli więcej ludzi zacznie marnować jedzenie tak, jak robią to dziś Amerykanie i Australijczycy.

CGIAR zaś przypomina, że odpady, jakie odrzucamy na etapach produkcji pomiędzy rzeźnią a kuchnią i talerzem to nie wszystko. Jedna trzecia produkowanej na świecie żywności psuje się wskutek niewłaściwego przechowywania, ataków szkodników i kupowania wielkich opakowań - zawierających więcej, niż możemy zjeść.

 

(fot. http://www.sxc.hu/)

Polecamy

Reklama