Wyszukiwarka

Polecamy również

Strona główna Ekologia Ekologiczni zjadacze mięsa

Znajdziesz tutaj

Grafika

 
Grafika

 
Grafika

 
Grafika

 
Grafika

 

Ostatnio dodane gazetki


odido-logo.jpg
Gazetka: czwartek, 17 maja 2012
więcej...
avon-logo.jpg
Gazetka: poniedziałek, 14 maja 2012
więcej...
stop-and-shop-logo.jpg
Gazetka: środa, 09 maja 2012
więcej...
mixelectronics.jpg
Gazetka: środa, 09 maja 2012
więcej...

Ekologia
Ekologiczni zjadacze mięsa     Liczba opini: 0        Wynik oceny:
983
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)
Ekologiczni zjadacze mięsa0 out of 5 based on 0 voters.
miso Ludzie zjadają i wyrzucają zbyt wiele mięsa. Eksperci sądzą iż ekologiczną porcją mięsa dla jednej osoby jest jeden hamburger plus filet z kurczaka raz na trzy dni.

 

Hodowla zwierząt to emisja 15 proc. globalnej emisji gazów cieplarnianych. Dzięki rezygnacji z jedzenia mięsa mogłoby to ulec zmianie, ale nie wszyscy zjadacze mięsa od razu z niego zrezygnują. Ile zatem należałoby jeść, by nie szkodzić planecie?
Na liście źródeł emisji produkcja mięsa zajmuje dość wysoką pozycję. Aż 80 proc. emisji rolniczej pochodzi z produkcji mięsa i nie planowana jest poprawa, ponieważ w miarę, jak ludzie się bogacą, rośnie zapotrzebowanie na białko.

 

W roku 2007 oszacowano, że przeciętny mieszkaniec ziemi zjada co dnia sto gramów mięsa-  dla porównania jest to mniej więcej waga jednego hamburgera.
Lepiej usytuowani zjadają średnio dziesięć razy więcej niż biedni.

Jeśli realnym stałoby się aby do 2050 roku każdy mieszkaniec Ziemi zjadał co dnia 50 g czerwonego mięsa i 40 g białego, to przy produkcji tego mięsa emisja gazów cieplarnianych wróciłaby do poziomu jak w  roku 2005. Oznacza to tyle że każdy z nas zjada co drugi dzień np. jednego hamburgera i małą kurzą pierś.  Najgorsze są pod tym względem kraje Zachodu, których mieszkańcy, w przeciwieństwie do ludzi z innych kręgów kulturowych, nie tkną mięsa pochodzącego z np. mózgów czy jąder. Amerykanie i Australijczycy wyrzucają nawet połowę produkowanej przez siebie wołowiny.


W przeciągu roku  yrzucamy od 5 do 10 proc. masy wyhodowanych i zabitych do konsumpcji zwierząt. To zaś oznacza, że możemy sobie pozwolić jedynie na 80-85 g czerwonego i białego mięsa, czyli jeden hamburger i jeden filet z kurczaka co trzy dni.  Jest to górny limit "ekologicznego" spożycia zwierzęcego białka. Z czasem ta przysłowiowa porcja może zmniejszyć się jeszcze bardziej, jeśli więcej ludzi zacznie marnować jedzenie tak, jak robią to dziś Amerykanie i Australijczycy.

CGIAR zaś przypomina, że odpady, jakie odrzucamy na etapach produkcji pomiędzy rzeźnią a kuchnią i talerzem to nie wszystko. Jedna trzecia produkowanej na świecie żywności psuje się wskutek niewłaściwego przechowywania, ataków szkodników i kupowania wielkich opakowań - zawierających więcej, niż możemy zjeść.

 

(fot. http://www.sxc.hu/)

Podziel się na facebook    Podziel się na Google+  


Powiadom znajomych o gazetce: Email Powiadom znajomego
 

Dodaj opinie

Redakcja ekoulotki.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii i komentarzy opublikowanych na stronach portalu. Jednocześnie zastrzega sobie prawo do redagowania lub usuwania komentarzy i opinii zawierających treści zabronione przez prawo, niecenzuralne lub obraźliwe.


Kod antysapmowy
Odśwież

Czy wiesz, że ... ?

Przełowienia ryb
Z powodu przełowienia do 2050 r. mogą wyginąć wszystkie ryby w morzach i oceanach
W 2006 roku Komisja Europejska stworzyła szkic planu likwidacji źle skonstruowanych subsydiów szkodzących środowisku.  Szkodliwe dopłaty miały ulec likwidacji do 2008 roku.

Według koalicji OCEAN2012 subsydia wypłacane w sektorze rybołóstwa w UE są w jakimś stopniu kontrowersyjne. Suma dopłat w tm sektorze stanowi ponad 40 proc. budżetu Unii Europejskiej. Wg danych Komisji Europejskiej, aktualna moc połowowa flot rybackich przekracza nawet trzykrotnie wielkość populacji ryb w morzach i oceanach.

Komisja Europejska uważa że istnieje fakt połączenia między obecnym poziomem przełowienia i nadmiernymi mocami połowowymi floty rybackiej, a udzielaną pomocą finansową.

Aktualnie prowadzone prace nad reformami Wspólnej Polityki Rybołówstwa (WPRyb) i Wspólnej Polityki Rolnej postępują bez uwzględnienia jakiejkolwiek analizy efektów, jakie wywierają na środowisko ogromne kwoty źle skonstruowanych subsydiów wypłacanych w tych sektorach.

„Unia Europejska pracuje nad projektem Wspólnej Polityki Rybołówstwa, ale nie uwzględnia w pracy badań, które określiłyby jak faktycznie subsydia wpływają na środowisko. Skąd mamy więc wiedzieć, że ten dokument nie będzie zawierać zapisów szkodzących środowisku?” – pyta krajowy koordynator koalicji OCEAN2012.

Reforma WPRyb stanowi wyjątkową okazję do wyeliminowania subsydiów, które są nie tylko szkodliwe dla środowiska naturalnego, ale również niosą ze sobą szkody ekonomiczne i społeczne. Ponadto w ramach reformy należy skierować pomoc w stronę i na działania, które spowodują przyszłościowy i zrównoważony rozwój rybołówstwa w Unii Europejskiej.





(fot. http://www.sxc.hu/)


Polecamy

Reklama